Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

II.

DO TOWARZYSZY ... PROLOG NA NOWIU

 W mroku bez wyjścia lata skowyczą
Zbójnóż na gardle żyły otwiera,
Umarli milczą, żywi nie krzyczą –
Gaśnie nieboskłon w słonecznej ciszy,
Daremnych ojczyzn nadzieja płona,
Pogrzebny kondukt z śmiercią w ramionach!
            Grabarz szpadlem kląska w dłonie
            Autochtoni ... autochtoni!

Czarne niebo z aniołami
Rozpielgrzymia się na Śląsku,
Syczy z kopyt gwizd i zamieć
Pchać cię w ukrop ścieżką wąską!
            Autochtoni, autochtoni
            Grabarz szpadel pieści w dłoniach!

  W czarnym niebie z aniołami
Nietoperze ucztę stroją:
Puchacz wzbił się orlim lotem,
Drogowskazem z ruin Troi!
            Klaska grabarz szpadlem w dłonie
            Gińcie prędzej autochtoni!

  Czarne niebo z aniołami
Biesiaduje, kości rzuca ...
Syzyfowy podnieś kamień
Z wyżłobionej dziury w płucach!
            Pisze grabarz szpadlem koniec –
            Giną, giną autochtoni!

  Zabito kneblem usta poety
Krew z żył podciętych wyje i szumi,
Uderza werblem z śląskiego getta –
Gorzki smak czasu buduje pomnik!
         Autochtoni, autochtoni
         Przed pogrzebem dzwony dzwonią!

  Akt oskarżenia wnoszą zaszczuci,
Akt oskarżenia wnoszą ofiary!
Protest narasta, protest nie ucichł –
Wyrok już zapadł lecz nie ma kary!
            Autochtoni, autochtoni
            Dzwon na alarm się rozdzwonił!


 

Spis Treści    www.zaolzie.org