Motto : 
Niż mnie do trówły  wdepcecie  
  Pieróńsko wóm zarzympolym
....

Paweł  Kubisz

 

DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT
Wiersze – 1962/68  

Paweł  KUBISZ  (1907-1968)

Wersja do druku (DOC) (PDF)     Powrót do www.zaolzie.org

  

  Paweł Kubisz DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT
Wiersze – 1962/68  

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

I.

O TYM ŚLĄSKU W EUROPIE

Jo wóm dzisio pod nos szmyrnę
Bicz z węzłami ostre szydło –
Wio Ondraszku, sztorcem, hyrnie
... Panów z siodeł czas wykidać!

Podziwej sie na Śląsk z bliska,
Na ten folwark – do tych sumień,
Skikuciały kult wyiskać
Kłopeć smrodu z stęchłych gumien!

- Wytrzeszcz oczy bliżej, blisko -
Na dno czernidłowych sumień:
Dymi soczewicy miska
Skumotrzałych dziejów z kumem!

Grzmi zaprzaństwo, drzężdży zdrada
I srebrniczki Judaszowe,
Gro tyjater z szpic paradą
„Kto nie z nami, ściąć mu głowę!”.

... Cymes, cymes i rupiecie,
Zaszlądrane roki morem –
Chuchnij ręką, leci śmieci,
Śmignij biczem lecą wióry!

Tumult miered i miernotek,
Wodzirejów i alfonsów –
Larw lokajskich psie chichoty
Z gęstą śliną w tlących dziąsłach!

Wio ... Ondraszku, bez pardonu
Strząść ze Śląska wszy i gnidy!
Precz podciepki  - precz bufoni
Wrzody, wrzody gżą się w łonie!

Kiej nóm młodych już spsioczyli,
Gichną starzy defiladą
Z pięścią naprzód się wychylić –
Młócić na pniu ... Śląskokradów!

Wstóńcie se śpiący rycerze
Ondraszkowie, Oszeldowie!
... Papryczkorzy prać od dwierzy!
--- Zbudź się Arko ty z Bożkowic!

Pomacómy panów w gębe
Szumną dłonią jak łopata –
Cup, polecą hurmą zęby
Z ojczenaszem do psubratów!

Zbękarciałe raki w ciele,
Oszczyjnogi  i kramarze –
Rychtuje sie już wiesieli,
Stypa z trunkiem dla grabarzy!

Z Kubeczkowic --- Drętwomordy
Z Morkesowic   --- Wagabundy –
Tu lump, tam łach – szum i horda
Śląskokradzkich z Ostraw sądów!

Ze Zwyrtkowic? – Rulik, Buła!
Z Pezetkowa? – Szachrajowie
Z tabunami gnanych mułów,
Gangi z gangu i ... Gangowie!

... Dunder gwizdnie, pokrzyżuje
Wszycki plany i zachciołki
Antyśląskich strupków, szujów,
Łazęg, bździarzy po wysrołkach!

Z Kottingbrunnen --- Wypierdkowie,
Z Mamoniowa – Przychlastkowie
W laury se wieńczą głowy
Na tym chlebie pachołkowym!

Z Szewczykowa – z Nawrockowa
Geniusze z klepsydrami
Już z Morcinkiem szli wojować
I Kubisza zdrzązgać na nic!

Wszystko giżdżą, kradną, żerą –
Zarań Śląskich każdą strzechę!
... Z Przybłędowic z hersztów – Hiero
Łup rabuje se do miechów!

Weź, rozciepej se po kątach
Szure ździorba, łacne graty,
Opluwajki, perłomęty
Sto Hyziowych poematów!

Szustu, szustu kyrpiec w nodze –
Wyszustuje się,  poszusta!
Gmeć huncwotów w błocie brodzi
Ludziom w oczy pluć i chlustać!

Niech cieśliczki tęgo ciupną
Do niezbedów na chodniku!
... Trzeszczy tama, beton huknie,
Dość szamotań, dość borykań!

Drzyśnie tama pod Cieszynem
We Wrocławiu zabulgoce...
Po Opolach w Gągolinach
Długie noże dźgną do nocy!

Krzywda, krzywda je wyniesie
Autochtoni i Śląsk cały:
Ten tubylczy naród bosy
Przeciw cudzo-własnym panom!

Kopcą lampy, czad paliwo
Żywym ludziom groby kopie,
Czas requiem już zaśpiewać
O tym Śląsku w Europie!

Z męki, miażdżeń, ujarzmienia
Strzeli z bicza oskarżenie
Kosa na sztorc, cios z kamienia
Walka na śmierć, wybawienie!

 

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

II.

DO TOWARZYSZY ... PROLOG NA NOWIU

 W mroku bez wyjścia lata skowyczą
Zbójnóż na gardle żyły otwiera,
Umarli milczą, żywi nie krzyczą –
Gaśnie nieboskłon w słonecznej ciszy,
Daremnych ojczyzn nadzieja płona,
Pogrzebny kondukt z śmiercią w ramionach!
            Grabarz szpadlem kląska w dłonie
            Autochtoni ... autochtoni!

Czarne niebo z aniołami
Rozpielgrzymia się na Śląsku,
Syczy z kopyt gwizd i zamieć
Pchać cię w ukrop ścieżką wąską!
            Autochtoni, autochtoni
            Grabarz szpadel pieści w dłoniach!

  W czarnym niebie z aniołami
Nietoperze ucztę stroją:
Puchacz wzbił się orlim lotem,
Drogowskazem z ruin Troi!
            Klaska grabarz szpadlem w dłonie
            Gińcie prędzej autochtoni!

  Czarne niebo z aniołami
Biesiaduje, kości rzuca ...
Syzyfowy podnieś kamień
Z wyżłobionej dziury w płucach!
            Pisze grabarz szpadlem koniec –
            Giną, giną autochtoni!

  Zabito kneblem usta poety
Krew z żył podciętych wyje i szumi,
Uderza werblem z śląskiego getta –
Gorzki smak czasu buduje pomnik!
         Autochtoni, autochtoni
         Przed pogrzebem dzwony dzwonią!

  Akt oskarżenia wnoszą zaszczuci,
Akt oskarżenia wnoszą ofiary!
Protest narasta, protest nie ucichł –
Wyrok już zapadł lecz nie ma kary!
            Autochtoni, autochtoni
            Dzwon na alarm się rozdzwonił!


 www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

III.

MARSZRUTA

Tragarze krzywdy, podnoszę nahaj
Z haftu strof sztandar, marszrutę buntu,
Z miast, wsi i stolic protestu bagaż –
Salwę w terkocie ze wszystkich frontów!
... Północ się ściele, ogarek świecy
Z otwartą trumną o dzień się sprzecza,
Kipi z rąk topór, skomli gniew mieczy
... Becha żołnierzu, dwudziestolecie!

Toast demiurgów uderza w kielich
Z rozlanym winem splamionych dziejów,
Umiera prawda stytłana w bieli...
Zdycha i prycha pociąg na szynach,
Wagony-widma: kur zdradę pieje
Ziemię bez nieba, świat bez ojczyzny!
... Przebacz, że ginę, raz jeden żyłem
Na twardym korcie trudnych nadziei.

Z Nankerem w Nysie mapę narysuj!
... Szpilberg i Szoproń – świadek Oszelda,
Strzał w mózg Turonia – świadek z Kijowa,
Śmierć Arki Bożka – świadek z Opola,
Urna lżeń Śliwki – świadek z Cieszyna ...
Sponiewierani nie wstaną z kolan,
Polska Ostrawa sczezła w Ostrawie.
Trwa sąd w Kapturach i Natolinach,
Stalinogrodach, Kultoostrawach,
Estebegumnach, Ubegranicach ...
I z Ferdą Królem ta łaźnia krwawa,
Zgnój się górniku w Dziećmorowicach!
Bankiet aniołów z grzeszną tonsurą
Ciurli na trumny wieniec uryny!
Z baletem klepsydr  współbrzmi ponuro
Chichot szalbierców w Śmiesznocieszynach ...
Europejski magazyn szkiców:
Rozbiór Drzymały wozów na nice,
Judaszopiłat w Azefowicach,
Spektakl kuglarzy – bankrot i burda,
Proklamowana rzeź wszystkich Kurdów!

- Śmierć autochtonom! ... jadą kowboje!
Śląsk w hurmie krzywdy i krzywd ulewa,
Awans wyroków w stu sercach dzwonów
Falę i powódź Odra rozlewa:
Maćków w Ostrawie, Sosnowiec w Pradze
Z Kukuksklanowic i Dallas władzę,
Swojskie Gestapo, ENESZet z Wehrmachtu,
Linoskoczkowych w lot towarzyszy!
Z każdej przygody, zbrodni i paktów,
Ten chlebek z masłem – to on, opryszek
I dyktatorska sława na wrotkach!
W stolicach świata ciągle na tronach
Komedianckich klanów korona!
            Tragarze krzywdy dla was ten nahaj,
            Haft strof i sztandar, protest i salwa
            I ten ogarek świecy nad trumną
            Tlący. Tlił będzie! Dnia nie zapomni
            Budzić współczesnych, wołać potomnych
            Dwudziestowiecza, dwudziestowiecza!

* * *

 www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

IV.

SALUT KOŚCIOTRUPÓW Z WERBLAMI

Jesień w szkarłatach, październik w purpurze,
Krzyk walki tłamsi jęk dogorywania.
W stygnącej pięści kwiat czerwonej róży –
Na śmierć zaszczuty poeto zaśpiewaj
Pozew rozstania i na   p a m i ę ć   d ł u g ą
Rzuć rękawicę w twarz zbirom i bogom!
            Ael Żołnierzu dwudziestolecie!

Zcedź nad swą trumną hymny z Caravaca,
Żywy jest snycerz co ją polerował
Od Bogumina pod Cieszyn i Darków!
Tysiące polskich banitów w niej schował,
Przyzuł pod wieko Jabłonków i Trzyniec ...
Lat korowodem drży koszmar gościniec
            Aka Żołnierzu dwudziestolecie!

Quislingom w Pradze i Hachom w Ostrawie:
Fuj dygnitarze w ropiących orderach!
... Wam skrytobójcom na krakowskich Plantach:
Idzie komendant szóstego okręgu
Becha Czerwony, chłopskie akselbanty,
Kula zza węgła serca dosięga!
- - - Zginął Narcyz Wiatr czas kamieniem siadł,
Milczy grób i czas, rulon strasznych lat!

... Hej Katowice z Cieszyna ślą brawo,
Wypomnieć spiski, rejs czarnej bandery –
Rekonesanse i galop po trupach
Z dewizą-lynchem: - skrycie zakatrupić
Swołocz z Zaolzia w gromadach i kupach!
- - -  Do ust kran z wodą klawisz naciskał –
- - -  Ostry nóż w plecy serce dziurawił –
- - -  Wasze z Katowic, wasze nazwiska -
- - -  I wasze zbrodnie, drogi bezprawia!
            Becha Żołnierzu dwudziestolecie!
- - -
Wolność w Wrocławiu, radość w Opolu!
... Na kanwie wspomnień kwitną kąkole.
W Zielonej Górze winogron perły
W blasku wolności obnoszą berło.
            Żołnierzu Polski – dwudziestolecie!

 

* * *

 www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

V.

KOLONIALNY POLIGON

Godziny, miesiące i lata
Na kremlowskich zegarach zaludniał czas ...
Lunął z Moskwy wystrzał do świata:
Dwudziesty,  potem: Dwudziesty Drugi Zjazd!

A na Śląsku tam w Czechach
Jak przed śmiercią tak po śmierci
Wciąż te same stare lata, ćwierk i cierp
Sapią z kosturem biedą ...
Nowy dzień w podróż nie wyjechał
Okulbaczony jarzmem starej legendy!

Horyzont zmierz,
Patrz wzdłuż, patrz wszerz
Głębiej i wysoko!

- - -  Tam w Wrocławiu już dzień nowy!
A w Cieszynie?  - - - koturnowo!
- - - Tam w Opolu już dzień nowy!
...  W Boguminie noc hiobowa!

Zbudź Psie Pole, zbudź na nowo!
... Wy tam z Brzegu i Głogowa,
Z Kłodzka, Koźla, Raciborza
Spod  Olsztyna i od morza!

Upominek ślę z bezdroża,
Zapomnienie wam wymawiam,
Piekło naszych upokorzeń
Z wyrokami lat i dławień!

... Tyle było gołębi Picassa
W Cieszynie, we Frydku i Ostrawie
Ileż w gdańskiej studni Neptuna
Kropel wody!

- - - - - -

Luzuje butwiejące pociotki zakrzepły las  - - -
Janczary, szczeniaki, pretorianie uszłej gwardii Stalina,
Cień rozpasłęj władzy, zakamuflowany Ku-Klux-Klan:
Ten od Himlera, tamten od Berii
U nas na Śląsku? ....  R a z e m !
Z tupetem i bez hałasu przeciwko polskim autochtonom,
Republikańskim obywatelom murzyńskiej klasy
I ostrawsko-śląskiego kraju!

Ryczą ostrawskie surmy bojowe:
            My! :  - dwa panujące narody!
           Wy? :  - tylko polska narodowo 
                          Robocze woły w zaprzęgu,
                             Zważone muły na wagę –
                        Odarte z sierści, siermięgi- 
                             Dzierż pysk i stul pysk łamago!
                             ...  Kolonialny poligon.

Rządzili, rządzą i plotą kądziel
Potapka, Mamlas, z Capowic Grządziel
Rasputin z Magdą, Pekin i Bagdad
I wszystko w dupie, grund pióra pawie !

Ci sami ludzie o dziwnym stażu
Cicho burczą: tak! – gromko krzyczą: nie!
... Kameleony ze zmienną twarzą,
Przebrzmiałych zbrodni kolaboranci,
Szalety uczuć i brudny ściek!

Piękne jest życie dygnitarzy
W biegu na kółkach, ze wspinaczką w górę
Przed własnym kultów ołtarzem.
- - - Na żer i szaber, orszaki wyszły:
SZCZURY  !

Przemytnicy koni i spirytusu z Polski do Czech
W powrocie skórzany płaszcz i literacka łapówka !
Komiwojażerowie idei i broni,
Pytający:  - kto zacz ten Adam Mickiewicz?

... W Mickiewiczowskim roku?
- Podejrzany Żyd i trockista.
Burżuazyjno-nacjonalistyczna emisja!

- Skonfiskować cieszyński kalendarz Zwrotu
Za zamieszczony portret Mickiewicza
W Mickiewiczowskim Roku !
... Pierwszy z przykładów bez liku !

- Zakażać sprzedaż Czarnej Julki
W Cieszynie, Karwinie, Ostrawie ...
Książek Morcinka! Dwukropek: policja!
... Drugi z przykładów bez liku!

T r o s k a  !  :
                      - autochtonom polskiej klasy robotniczej
                     nie wolno znać przeszłości, czytać kiczy !
D o t y c z y :
                     tak zwanego Zaolzia!

W imię ojca, syna i ducha, czupurna
Kicia Ropucha, kochanka Emanuela, donosiciela,
Dumnie wychodzi z upaństwowionej księgarni
Z ostrawską racją stanu,
Brzemiennie uświadomiona !

Zaprzańcy, Grasanci,
Powszechnej Zbrodni Kościół Oprychów :
- - - Dudni kolęda
- - - W tył  zwrot ! – komenda.
- - - Bicz samosądów wyroki spycha :
giną zelżeni i oszukani !
- - - Trzeci z przykładów bez liku!

Prowokacja w chmurach, struś z torbą kangura :
... W nietykalnej willi towarzysza Ondrusza
Reakcja merda antypaństwową zdradę !
. . . U nietykalnego towarzysza, Ożana słyszał :
Podrzucono zbiór starych przysłów górniczych,
Nocą w nocniku, tobół w śpioszkach  -  w spódnicy !
C I S Z A  ...
Pełza odwet z radaru w Ostrawie:
- Wykończyć polskich towarzyszy!
(Jeszcze ich garstka na rozmiał została!).
...  -  A propos  ... da liegt der  Hund begraben !
- Jakiś pseudo polski podpis formalnie pod wniosek trzeba -
Jakiegoś farmaceuta, weterynarza, Gwasza, Kubeczki, Palowskiego ...
...  - Obojętnie kogo, prezbitera, gimnastyka , ekssocleadera ...
Łatwokupnych przecherów !  Z upomnieniem dyscypliny
Załatwiono bez ceregieli i bez sprzeczki
Dawny akt w czarnej teczce. Wyporządkowano z życia towarzyszy -
Nawet nikt w Polsce Ludowej o tym nie słyszał !
- - - Dalszy, czwarty z przykładów bez liku
Dla bezbożnych Lutrów i heretyków !

Z tego placu straceń ... to także on, pseudonim Karol Gorowski,
Osobisty sekretarz pierwszego przywódcy komunistów czeskich
Szmerala !
- O rany boskie, z naszej Brygady w Buzułuku ?
- Tak jest, Ludwiku Swobodo, Generale !

- Siedemnaście lat siedział w stalinowskich łagrach,
Stary leninowiec, Gorowski z Ostrawy !
Później zrehabilitowany przez najwyższą władzę radziecką !
I powrócił do swojej, czeskiej ojczyzny ...
... Przetarł oczy i zaszemrał przeciwko swoim Kopeckim.
Tak było Generale i w mig otrzymał dom obłąkanych
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym pierwszym.
Dzisiaj jest już wolny jak ptak,
W swojej ojczyźnie nie zrehabilitowany!
- Posłusznie melduję Generale !

Miara siedemnastu lat łagru
Jak z synem Anny Achmatowej,
Poetki, której najpierw zastrzelono męża
Potem pojmano do łagru syna ...
Lecz żyła wtedy na świecie
Świetlana, córka Józefa Stalina!
Ona ... wybłagała u ojca życie poetki Anny Achmatowej!
... A w praskiej ojczyźnie?
Po siedemnastu latach łagru
Otwarto przed tobą ciężkie drzwi wolności
Domu obłąkanych na Śląsku w Opawie!
... Tylu było wiernych bolszewików
Nie mnóżmy przykładów bez liku!

I tak dalej bez końca,
Bez hamulców, śluz, tamy
Jak by się nic nie stało
W gnieździe sępów na skałach !

W jaskini wilków, hien i szakali
zagrycha: kości, wągry, płat mięsa,
Smoczki, koryta, żłoby, awanse!
... Szczodre są dłonie rzucanych kęsów
Na lawecie dwudziestego wieku!

W Polsce widno – w Nysie jasno ...
Spójrz w Karwinie światła gasną!
Ktoś na skobel drzwi zatrzasnął,
W ludzkich oczach ... wydmą piasku!

I znowu rządzą duchy i gusła
Dżyngischan, Neron, Szajsdrek i Pierón,
Haki z szubienic z snopów powrósła,
Zośmiorniczony Hades, Acheront!

W niezgodzie z ludem biegnie latami
Zamordyzm z kłamstwem, kapłańskie draństwo,
Burdel w rozjazdach, pamięć z bliznami
Legenda wodzów z makietą państwa!

* * *

 

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

VI.

POETA PRZED DRUGIM SĄDEM KAPTUROWYM

 

            Człapią ciapu, człapu ciap,
            Ciszę rozsiał lęku mak ...
            Z odwrotu wracają szczury
            Z pobojowisk wstały gusła,
            Drętwy wampir lat ponurych -
            Skok w rok tysiąc dziewięćsetny
Pięćdziesiąty pierwszy  w ósmy ...
Tryumf zbrodni  - noc w kapturach !
Gangster, kowboj przed pulpitem,
Boskie kulty,  orgij knury !
- - - Gromadami o swą władzę
Znów przy żłobach szturm prowadzą!

Miasto Odry – w mieście Odry
Przed pałacem Potockiego
Patrzy w niebo pomnik chrobry,
Józef Stalin wódz szeregów!

Pod nim cały Śląsk ostrawski,
Północ Moraw – z Pragi zmory
I bisiorek Opawskiego
z zaolziańskich trupów lorą.

W Śmiesznym Cieszynie – w Śmiesznym Cieszynie
Portret Stalina straszy na sali ...
Chytre wyrąbki społecznych rynien
W spelunce Piasta Świat chcą rozwalić!
... Trzydziestka ludzi, sąd kapturowy,
Trajkoczą szczęki, krygują słowem!

Sinczyk-pekińczyk,  - Hesek, hyrrr-piesek,
Stado kowbojskie, łomot z Gestapo -
Przy długim stole z plwocin i desek,
Sąd nad poetą gangster rwetesi
Ten z Ravensbrűcka, Oranienburga
Były Esesman język wywiesza:

- Onnn ... towarzysze, odmawia pisać
Że Stalin wielki i wciąż się czepia
Tych spraw Oszeldy, Śliwki i Klimszy,
Jakichś Nankerów, Bożków czy Dymszów ...
Jest rozkaz ciąć go w ikrę i ślepia,
Wykruszyć ... dobić! Wyrok i basta,
Bo Stalin słońce dla piskląt w gniazdach!

Przed drugą wojną Sztorcem się stawiał,
Ten ruch, kierunek śląskich poetów!
Bił się o polski Wrocław, Legnicę
I dolnośląskich tkaczy w Świdnicy -
O Śląsk bez granic, bezdzielnicowy!
...Pora go zdeptać w państwach ludowych!
... Stalin, to głupstwa? – kto wrzeszczał zdrada?
Onnn, wieczny protest, pegaz, habeta!
Ciach do Kurzydła, cup do Stalina,
Bił do faszystów, karku nie zginał!
Z Witosem sztama – z komuną sztama,
Cham i autochton, żywioł i dramat!
Łebka wykończyć, łeb trzeba skręcić
I będzie spokój w niebie na ziemi!
-  S u m i e n i e ?  - Plewa ! Nie będzie dręczyć!
. . .  Ta miazga juchy nam zazieleni
Nasze nadzieje, jutro i wiosnę!
Chcemy żyć wolni, bujnie, radośnie!

- Polska Ludowa? – Mam cichy placet!
. . . Pisarz Kruczkowski nam podziękuje
I gang z Katowic. Warszawski facet!
Kto zgłosi sprzeciw, zginie jak szuja!

Krzyczał Esesman i akcentował
Ślisko do rajców z gniewem do pował!
Wspierał go kapo i kolaborant,
Wyszyński z Kremla – z Paryża chorał!

Z Hitlerjugendu ostrawska sfora,
Inspiratorzy na żyrandolach -
Slezské  odboje i Protektorat,
Wojaże z trybun dzisiaj i wczoraj -
Gloria, Gloria i Allelujah!

Praga z dopingiem: Siekiera, Skała,
Bartosz z Životem, Siczek, Robota,
Don Carlos z Zorzą z Rosenbaumowa -
Szajtar, Jahajek, Plamen, Patałach
I ten Mniaczko w dziesięciu twarzach
Piszący z wnęki i od ołtarza.
- - -  Korowód hycli z śliną w kobiałkach
Wyrok i trumnę niosą na cmentarz
Na dosyt śmierci i milczeń działkę
Z piórem poety zdeptanym w strzępy.

 

* * *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

VII.

FENOL DO ODRY I DLA WROCŁAWIA

W martwej Karwinie w Śmiesznym Cieszynie
Góry krzywd rosną prawdy zabitej!
Lukier z Ostrawy, ciężkie kamienie
Toczą faszyści co dnia obficiej!
... Wczoraj poeta, dzisiaj robotnik -
Jutro zelżony łachman stokrotnie!

Była w Orłowej najstarsza szkoła:
Precz wyrzucili, zlikwidowali!
Tak rok po roku wyjada połeć
Twojego serca przyjaźń szakali!
W Pradze biesiady  w Warszawie chwały -
Gorycz samotrzeć płynie kanałem!

Fenol do Odry i dla Wrocławia -
Tobie glejt śmierci i dno milczenia!
Pleni się oset, zły wiatr go nawiał,
Krząta się znowu – Himleroberia - !
... Na śląskiej ziemi pogrzeb słowików
W wzrosłych cmentarzach skrzeczą puszczyki!

Z Ligotek ... Lhotky! I Olzy nie ma
W dopływie Odry! Już Olsza płynie,
Żużel przyjaźni, złowieszczy temat!
Noc dniom urąga na upodlenie!
Fenol do Odry i dla Wrocławia
Cedzi się z Kończyc z gazdostwa Prawdy.

I Kończyc nie ma – już są Kunczice,
I Prawdy nie ma od wywłaszczenia!
Są nowe huty i żar na licach
I próżnia w sercach i kał w sumieniach!
... Żył raz chłop śląski Prawda w Kończycach
Dziś fenol w Odrze masz z Ostrawicy!

* * *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

VIII.

KURTYNA W GÓRĘ

Kurtyna w górę na bakier chmury ...
Tętni ze zmierzchu tabun rozpierzchły,
Sotnia Jeżowa, pułki Himlera?
- To Slezský odboj  tratuje przestrzeń!
... Z kopyt trzask iskier strząsa czas kierat!

W ostrawskiej marchii z widmami Berii
Tańczy hopsasa pluton gibasów!
Tręzla na szyi w świateł feerii
Spiętrza się hasa krzywdę popasać!
Kowbojska szarża?
                                - Dokąd ta trasa ?

Kindżały w zębach, kolty u pasa!
- Z Tuły się tuła kupiec Van  Tuła,
Białogwardzista, hulaka ułan -
Z Esesmanami z poszycia lasów ?

Cwałuje echo sygnał pośpiechu
Stalinogrody wzdrygać, obudzić!
Z trzewi bebechów, spisków, oddechów
Bóg Dżugaszwili wskaz śle do ludzi,
Rozmyty w czasie łagiernyj udziw:

- Zanuć poetom taniec szkieletów,
Niech zaniemówią, uśmiercić tarło!
- Do nieba posłać z wilczym biletem,
Na zwykły, twardy, łagiernyj barłóg,
Skrycie o życie zagrać w ruletkę!

- Złamać kręgosłup – w krzyże rozpinać,
Zamarłej ziemi wyprujcie żyły!
Haust z ludzkich czaszek, napić się wina,
Oczy ofiarom zapruszyć pyłem -
I szpik wysiorbać, cmoknąć go śliną!

- Z nóg, skok, szum, furia – Ławrentij Beria - !
Wiwat parada z wiernych gromadą!
Jadą kowboje z ostrawskiej kurii ...
Kogo i za co, sknocić, zabijać ?
Rano dnieć chciało a noc nie mija!

Z warg do ust hostia – Ławrentij Beria - !
Klakson z Ostrawy, hejnał w Opawie!
- Sieg-Heil euforia! ... Śląsk, Cieszyn, preria!
- Eksterminacja? Szał piszczy w trawie,
Piasek do oczu zrywa chmur zalew.

* * *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

IX.

JADĄ KOWBOJE GOTLIB I GNOJEK

... Jadą kowboje, Gotlib i Gnojek,
Heski i pieski w kołdrach niebieskich,
Wróżba na dwoje, kocie łby, Troje ...
- Ha-cha! my górą, eSeS czeski!

Trupialni sektor: Mrózek Inspektor,
Místek, Emerich, Cap i Fajerlicht,
Bohumil Chumaj z Pragi Protektor,
Wyżły na smyczy i w masce szeryf!

Mamuń i Gamoń, Trojhender, Szurman,
Pomietło, Morczes, szaman-wygłupek,
Ostrau, Reichsender, Graf von Milano –
Z sztabu Oświęcim goniec Eichmanna!

Kupeczka zołzów i rozruch smrodów,
Kawalerowie Winterordenów -
Dworscy guślarze z pochwalną odą,
Prekursor glejtu Blut und Bodenu.

Kolarz cyklista chory na glisty -
Sobowtór kultu w niezgodzie z twistem.
Epigon Rycio – noc, jaśmin w klapie -
Gęga trubadur capstrzyk w pułapach!

Dziwny piosenkarz – z Wiednia autochton
Poprzebierany w kiecki z Beskidu
W kołpak z Katowic w sandał z Worechty,
Z trzosem srebrników i praską schedą!

Z Apostołowic jadą kowboje,
Widmowa gloria wielkich podbojów,
Eses mundury z orderów sznurem.
Goj z Ravensbrűcka trening i furman!

... Truchtem, buńczucznie w widnej przestrzeni
Cwałuje kowboj Johannes Szurman,
Zgubił swastykę i gwer zamienił
Na nową władzę za przeszłość chmurną!

Za przeszłość taką: Hitler diakon,
Kiedy Johannes rozkazy szczekał:
  - Ręce do góry, twarze do ściany,
Słowiańskie książki spalić na amen!”

            ... A w Sudetach drugi Szurman -
            Brat, braciszek, los tak zdarzył
            Esesmański nosił turban -
            Dziś towarzysz, ja towarzysz!

Ja tu w Trzyńcu, a on w Suchej,
W rękach władza i on władza –
W Czechach zgoda w Polsce głucho!
Kto się nam chce przeciwstawić?

Komuniści i sekretarz?
... Wszyscy kombatanci z nami,
Fallschirmjäger aus der Kreta,
Hitlerjugend z Dupławami!

Katowice i Ostrawy?
Przeciek w Pradze, drzwi w Warszawie?
Krzyk z Cieszyna? – Już zdławiony!
Autochtoni, polska gawiedź!

„ – Ręce do góry, twarze do ściany,
słowiańskie książki spalić na amen!”

... Płonie stos książek, Adam – posążek,
Żeromski, Dziady, Szekspir i Radek,
Marks z Hviezdoslavem, Witkacy, Kaden,
Henryk Sienkiewicz, Krzyżacy w czadach -
Z Wiktorem Hugo Słowacki blady ...

Patrz! ... hutnik Grzegorz pośród zgliszcz krąży,
Pięści zaciska mocarz bezsilny,
Serce spękane – w cierniach diadem,
Lamentująca łzami ballada!
... Zwykły robociarz, pszczoła zapylna
Kąsana żądłem trutnia zaprzańcy,
Biczem rozkazu i groźbą zsyłki,
Apelem śmierci, gazem straceńców -
W rachubach łotra straszna pomyłka!

Johannes Szurman, Johannes Szurman
Łzy nie obeschły z przekornej chwili !
... Zmarł hutnik Grzegorz w chałupie kurnej
W tym domku w Końskiej z Trzyńcem na milę.

Zmarł hutnik Grzegorz twój oskarżyciel,
Został dokument! Wręczam go dzisiaj
Tobie ... ostrawskim współtowarzyszom,
Którzy dla ciebie cokoły cioszą:
Gloria, gloria i Allelujah!

Tobie ... ostrawskim współtowarzyszom:
Piejowskim, Coldrom, Heskom, Misteckim
Wraz z dedykacją Gawła Zgubisza
Szczutego na śmierć w hutach trzynieckich!

Bo wasz Johannes ... urząd, potęga,
Dekret, redaktor polskiej gazety!
Ostrawskich ciuchów laur na wstęgach
Jeden z oprawców śląskich poetów!

W odwodzie Szajtar, Fencle z Morczesem,
Wojsko imć Hachy i Miemce z Frydku,
Kowbojskich duktów esy-floresy,
Memed z Karwiny i karczma z wódką.

Jest w Rzece szynkwas z miękką kanapą,
Gabineciki w trzynieckich hutach -
Usłane gniazdka przez brudne łapy -
Dla zasłużonych  w fig-mig rozróbach!

Kapelmistrzowie grają w Ostrawie,
Kapelmistrzowie grają już z Pragi
Na posiedzonkach przy czarnej kawie
Takty do marszu swoich watagów!

Suną Hilmany-Minxy, sztafeta -
Z karczem wiślańskich dziewki udojne,
Torbiel ukrytych trupów w pakietach
Z wielkich pogromów nieznanej wojny.

Jadą kowboje, rychwałdzka szkapa
chwali wędzidło i parska śliną.
Rzygnął monograf folwarczne kapo -
W bajorze pomyj płowi się świnia!

Oranienburski szyldwach kurdupel
ślady zaciera, szymla dosiada!
... Jadą kowboje, hulanek kupa.
Ostrawska preria – wysoka trawa!

Gwiazdy na niebie, lata na ziemi,
Czas w gorzkim chlebie z łzami szklanymi,
Zdrada i sprzęgło, strzały zza węgła,
Widm i upiorów zbrodnia wylęgła!

 ... Jadą kowboje z Kultoostrawy,
Z Kukluksklantowic i Dallas władza!
Na maszcie sztandar, sztandar parawan -
Spłukana czerwień osadem sadzy!

Z galicyjskich emigrów ciury,
Bartki i Maćki, Drahomirowie
W strażnym konwoju kumkają – hurrah!
Dryndziarz z dryndziarzem, żują opowieść:
                                      „Lajkonik z Wielicki
                                      Psyjechał do Pragi
                                      R-znyć polskie cielicki
                                      Na dyślu z Ostrawy !”

* * *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

X.

FIGURY  Z  TAŚMY  NAGRANE

Hula figura z taśmy nagrana
Kapuś,  sekretarz klanu w powiecie,
Na wyżu zadań mądre Guano,
Telefon, biuro – wojsko w komplecie!

Telefon, biuro, dyktat, maszyna -
Przymilny kociak, bluzeczka w kwiatki.
... Żmudny dzień obrad znów się zaczynał
Porządek zwykły – zarys i siatka.

- Pyskacza Sęka stłumić – afera,
Podrzućcie dowód – skompromitować!
Sprawę rozmazać, szuwaks wyszperać,
Głosem ludowym splugawić ostro!
... Bacz, tajemnica, sza, urzędowa!

- W puch zaiwanić, domaltretować
Krnąbrne kułaczki z wszystkich powiatów!
Jeśli coś, opór ...  odtransportować
Opawa – Tropau, dom wariatów!

- Żal mi Komarna, to był oboziak,
A ten Jachimow, Bohnice w ruchu!
- Kto nam z Cieszyna jeszcze zagraża,
Cieślar w odstawce, który garnkotłuk ?

- Już ja się w Polsce o to zapytam,
Z nami Ubecy i Siusiujato!
Prześlą protokół. Weźmiesz i czytasz
Kogo znieczulać, drętwo haratać.

- A z tych Katowic donos  za grosze -
Tam literaci ulżą nam w doli,
Lecą po bakszysz z każdym donosem.
Zisiek, Szusterle w naszej kontroli.

- Opole, Wrocław trzeba skaptować,
Zieloną Górę, Olsztyn, Mazury -
Tam znaleźć łapsów, zmobilizować.
U nas Polaczkom garbować skórę!

- Przyśpieszcie sprawy polskich majątków
Tych robotniczych i tych społecznych!
- Mamy je wszystkie już bez wyjątku,
Domy Kultury nam niebezpiecznej!

Uspółdzielczone? – To upaństwowić!
Z narodowością zniknie i problem
I autochtoni. Cichaczem dobić,
Tylko bez krzyku z grobli na groblę ...

- Z Parku Sikory już Park Pokoju!
Ulica Śliwki? – dać szyld bez Śliwki!
Nasz wódz Sznejdarek? Bezrucz przebojem.
Gdyby żył Adolf z tą piękną grzywką!

- Dalsze wytyczne zrealizuje
Pitrus i Baresz, Altman i Gnojek,
Bugdol i Miemiec, pięść i rękojeść -
Kowbojski furgon, Pezetkakojec!

... Mnoży się kierdel zadań bez liku,
Poufne, tajne, mur, dyscyplina,
Loże aktywów, Kluby Pickwików,
Fabryczka zbrodni i dach z patyną

Paryskiej Rady Ambasadorów,
Benesz z Kożdoniem, Kożdoń z Hitlerem.
W nowy dzień wszył się starych lejc chomąt,
Dymi krew z nozdrzy, szał rózg liktorskich!

Walka na noże! Precz z zabobonem!
- Polski supełek trzeba rozkręcić,
Nauczycieli ze szkół wygonić -
I do łopaty z nimi czym prędzej!

- Tam organista, ten na pogrzebie,
Franek wierzący, Rakus sekciarzem ...
- Utlenić kundli, mocniej przyżegać,
Zdjąć ze stanowisk tych bakałarzy!

Kajfosz, Przyhoda, Hliśnik, Macura,
I ten Filipiec, ta Biedrawianka!
... Długi był zestaw fora ze dwora
Z szkół na Zaolziu, buch, trach, dłubanka.
- - - - - - - - - - -  Z d e w a s t o w a n o !
Awansowany został : G u a n o !

Znowu Guano, gęba na stole
Rozczapierzona jak wentylator:
- Dla mnie kultura radość nie boleść!
- Dyktat, agitki i agitować
I wszystko dla nas wyintegrować !

I upowszechnić, zwulgaryzować -
W tył zwrot z fasonem, zawsze na baczność!
Nie ma dwóch ojczyzn, ponadczasowa,
Ta Pierd-zwyrtowa, nie polska, jasno ?

- - - - - - - - - - -

- Kociaku, kciuknij dla mnie Niebory!
(Tajny telefon w try miga działa!)
- Kto chce rozmawiać Grzybek – Sikora,
Dziupla – Turoniek ? ... Co za kawały ?

- Niedojda pieron! ... znów się ktoś włącza!
Wyszusta z Capem, Pengala, Prosię -
Pfajkus z Jarmanem, Rużyczka, Poncza ?
- Cyk, Eman z Wandą, Tadeczek, Zosia ?

- Nic nie rozumiem ... Golik i Plonka,
Zdrada tajemnic ... Tunel na Szańcach!
- Szlag trafił krawców i pułkowników -
Już Kral z Szrubarzem zdmuchnięci w tańcu!

- - - - - - - - - - -

...  Chrząka w słuchawce hallloo Niebory !
- Tajduf!  ... poufnie ... pisać ... dyktuję :
Ta uroczystość ... ten Dzień Oszeldy ...
Na wieki wieków ... urząd zakazał !
- Rozkaz wykonać ... nie apelować !

- - - - - - - - - - - Polski bohater i Wiosna Ludów,
                          Z naszych Nieborów i ulic Wiednia -
                          Z murów Szpilberga z wygnań Szoproniu
                          Z ojca maglarza pospólny biedniak !

                        „Ta  uroczystość, ten Dzień Oszeldy
            Na wieki wieków urząd zakazał
            Rozkaz wykonać nie apelować !”

Kto się odważy zaprotestować ?

Zmartwychpowstały chłop pańszczyźniany,
Parszywiejące „Święto Gorola” –
Portret Lenina w zczerniałych ramach,
Rejtan, Lumumba, Sawanarola ?

Chochoł z Wesela lub błazen Stańczyk,
Zola z Dreyfusem, Kirow z protestem ... ? !
- - - Prawda jest w trumnie, wolność na świecie,
Noże krew sączą bitewny szelest!

* * *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XI.

W ZNÓWKATOWICACH TAŃCZĄ KIBICE ...

W Znówkatowicach tańczą kibice,
Gęby z cygarem, kufle z gębami –
Pińczów i Miechów, ENSZet z Rzeplitej,
Hejhajlowehrmacht i czas dynamit !

Z Kar-Chat ... Szusterle – z Fanfan Falanga,
Z Kuźnic Hanysi bić komunistów -
Dzisiaj w orderach pisarskie rangi
I wszyscy święci każdy jak Chrystus!

Podjazdowicze Gołby, Kobieli
A ongiś pomnij ... Andrzej Wolica! -
I śląskiej gwary. - - -  Wciąż się weselą
Dłonie na sterze, twarze w przyłbicach!

Święci Szusterle, święci Włodzimierz
W maglu ostrawskim, ku-klux-klanowo
Cieszyńskich ofiar pogrom i imię
I trzęsą przęsłem fanfar bojowych!

... A przęsło trzeszczy, już z trzaskiem stuka
O wieko trumny w skostniałej ciszy
I strzela płomień w piekący upał
Poemat z dymu chmurom napisać !

 

Proscenium przed kurtyną
            Za kurtyną wspomnień lustro,
            maszeruje z siarką w dymie
Huf pogromców, tupet pusty
I mistycy wielu imion!

(Pierwszy z brzegu MISTYK śpiewa : )

                        Ich war einmal Freiwillige,
                        Freiwilliger Fallschirmjäger
                        Aus der Kreta, aus der Kreta,
                        Hitlerischer Wehrmachtssänger -
                        ... Walter, Walter ist mein Name
                        Verstehen Sie Herr Kamrament
                        Mit Schusterle? ... Ich bin Sänger!

                        Aber jetzt ist Ludopolska
                        Katowicka i w Opolu,
                        Imię Walter na Włodzimierz
                        Przekabacę ... a ty ... przymierz!

(Krytyk Zisiek się zalewa, nie mógł śpiewać, komentuje: )

Cześć naczelnym redaktorom,
Niech parlament sławę głosi !
... W Katowicach jest nas sporo
Takich sobie, bardzo proszę
Tęgich byków z Oeneru
Antyżydów żyletkowych,
Literackich outsiderów
Sług w przebraniu baletowym . . .

Redaktorów, wierszkidałów
Z Kuźnic z Fantan na trybunie,
Antykomun długopisów
I karier zadudnienie –

Z mandatami  z sztandarami
Z nagrodami z laurami
Z poglądami, szyld i kramik,
I po trupach naprzód dalej -
Z Witoldami z organami
Z całym Śląskiem i siuchtami !

Eichmannowcy tam w Ostrawie,
Hyzie, Śmieszyn z zaprzańcami,
Nasz to profit, sojusz, sprawa -
Nasze piersi z orderami !

A ten Olsztyn, Brzeg, Opole ? -
Dolnośląski Lwów i Wilno ?
... Uprząż dajcie i wio ciołek!
- Śląsk ? --- to tylko  Katowice
My z Katowic i nikt więcej!

(Trzeci  MISTYK  i filister nos wysiąkał, chrząka, śwista: )

                                   Kupą panowie
                                   Kupa to siła!
                                   Gang nasz gotowy,
                                   Sękate kije -
                                   Wszystko nam sprzyja!

                                   Bakszysze z Pragi
                                   Faszyzm z Ostrawy,
                                   Kuzynka naga
                                   I Zwyrt szmatławiec!

                                   Literatura ?
                                   ZaGe  w ZelPolu,
                                   Warszawska pula
                                   Juraj Putrelum!

                                   Kupą panowie
                                   Wszystkim  nad głowę!
                                   Pchać się i spychać -
                                   Wolność jest dla nas !
                                   Czujnie oddycham!

(A z daleka wciąż na próżno lud se szczekał: )

                                   Krzycz i krzycz! Groch o ścianę nie ma słów!
                                   Czarna msza klajstru kluczy w Krakowie,
                                   Literarisches Leben, głów Wawel !
                                   Pakuły cegieł, tomy, posłowia –

                                   Sobie samemu płynący trawler -
                                   Komu na zgubę ... ?
(Chór mistyków zgodnym głosem na pohybel kufle wznosi: )

Zanuć, zanuć dziś kuplecik
Jak to w  plecy dźgnąć  sztylecik !
Koszałeczki, opałeczki -
Pijmy piwo z jednej beczki,
Rozbij antał  antałeczkiem !

Co już było, jest i będzie
To my górą, my z orędziem !
Koszałeczki, opałeczki -
Przymruż oczko jednym wieczkiem,
Rozbij antał antałeczkiem!

- - - - - - - - - - -
                         Giną zjawy, lecą ławą
                         Życie kracze dzień charłaczy ... !
- - - - - - - - - - -

W Śmiesznym Cieszynie brzdąka gitara,
Dyć Piast się żeni z Turkućpodjadką!
Goście wynoszą trumny na barach -
Polski autochton umiera gładko!

Kowbojski wyrok, sąd kapturowy -
Z nocą się kuma jej czarny rumak!
Zbój przywdział biret, złoczyńca togę :
- Oducz się kochać Polskę Ludową !

... Lubią lubosze w Łomnej Sałajkę,
Noclegi z Hyciem i soczewicą,
Cnotę szalbierców, harmider szajki,
Lunapark dziwów, zmowę kibiców!

- - - - - - - - - -

W stu wieżach Pragi rozsiadł się magik,
Paćka alchemik figurki z wosku;
Brody ucina, wąsy przykleja .....
- - - Z Placu Wacława husycka saga
Już utonęła w Wełtawie boskiej!

- - - - - - - - - - -

... W Opolu cisza – w Wrocławiu głucho
A w Katowicach hałdamasz, wrzawa ...
I kariery przez trupy z juchą!
- Pod jakim okiem, czyja to sprawa?

- - - - - - - - - - -

- Cóż tam w Warszawie ruchome schody
Biwakujące godnie z przechodniem ?
- Wisła rozpędza na Bałtyk wody
Arię pracy pieśniąc na codzień.

W Polsce widno – w Nysie jasno
  .  .  .  Na Zaolziu światła gasną !
Chichot trzeszczy, alarm trzaśnie !

* * *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XII.

UMIERANIE NA SZPITALNYM  CAŁUNIE

- Przemów poeto z łoża boleści
Na szpitalnym całunie!
... Głowa rozbita u podstaw czaszki !
- Nie mów, że to już koniec!

... Pękły obojczyk, szczerby w miednicy,
Szyjka udowa w drzazgach!
- Nie mów umieram, nie mów nie widzę !
... Palce rąk w gipsie, miazga ...

- Sąd kapturowy bez prawa głosu
Zabić cię nie podoła !
Ziarno stracone wyrośnie kłosem
Burzę i wiatr zawołać !

... Krew mózg zalewa do obłąkania.
- Szychta w stalowni !  Wstawaj !
Sąd kapturowy już na majdanie,
Woła twej śmierci brawo !

- Z otwartej trumny z tej żywej trumny
Przemów poeto, warknij -
Nim ci na zatrzask pozagrobowy
Wtórna śmierć usta zamknie !

... Głowa nie głowa, to noc widmowa -
Dusi krtań knebel, krwi i wiór hebel,
Z życiem drałować śmierć już gotowa -
Wstaw urnę nową, krok do niej, szczebel !

Ciało i kości obłęd boskości
Rzuć i spal w tyglu w urnie zarygluj !
Bunt pójdzie w gości na inną pościel
I prawdę skłóci z fałszem wolności!

Bycie nie bycie z wisielczym życiem,
Siakim owakim na włosku z makiem -
Ból mnie kołysze głodny i syty
Na swej orbicie drapieżnych szlaków.

Śmierć wierna suka, gzi się dziewucha,
Gwar, lary-fary, wio z ścierwem nary;
Serce psia jucha kamień dotłuka,
Fryzem obuchem, młotem ciężarem !

Szpital i ściany, biały lęk zamęt,
Po zmarłych łoża. Wiozą i niosą
Szept z warg zdzierany, podryg nie wstanę,
Zmierzch jak atrament, otchłań z bezdrożem.

Sensu z bezsensem zmierzwione kęsy,
Myśli diagram, wrzątku bałagan -
Zezwłok, nic więcej:  usta, krew, rzęsy,
Człecze rupiecie – rozbity stragan.

Welon maligny tasuje sceny:
Przędą pająki węzły, postronki
Z jadu ze śliny i ryku hieny.
Witaj w Charybdzie swój brzask i dzionek !

.  .  .     Siał gniew milczenia gorycz sumienia
            Czas bezlitosny nie dał ci wiosny  -
            Z wymion strumienia łyk upodlenia,
            Krzyk przerażenia i protest głośny!

Teraz na rozkaz w takt umieranie
Za burtą walki, gniotów, półklękań.
... Dla wilków gratka: zagryźć, skazaniec !
I język wyrwać gdy serce pęka !

... Nie zapominaj, wykrztuś, dośpiewaj
Kamień z wyroku żółcią nalany:
Ogień rozlewał płomień pod drzewa,
Owoc dojrzewał w krzywdy testament.

... Pamięć w rozbrzasku pruje się, gaśnie -
Łunę zapalać trzeba daleko:
Chlusnąć ślad żywy koszmarnej baśni
Tych co szli dalej i ginąc, trwali !

... Wszystkim zdradzonym z rozbitym domem –
Z jednej Charybdy do drugiej Scylli,
Ludziom trzebionym, deptanym gnomom,
Zgliszczom Sodomy ... czoła uchylam !

.  .  .    Na pniu sprzedano rodzinne wiano,
            Łzy i powiaty z krajem bogatym.
            Ojczyzny miano wyobcowano,
            Polski banito z polską zapłatą !

.  .  .     Nie masz już żadnej własnej ojczyzny,
            Tutaj zabity, tam odepchnięty !
            ... Kły wbite w gardziel i zdychań blizny,
            Urodzaj żyzny waszych dróg krętych !

Wozy Drzymały ?  - - - rozbiór na nice !
.  .  .     Judaszopiłat w Azefowicach !

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Przemów poeto z łoża boleści
Na cieszyńskim całunie ...
Niech Śląsk zahuczy ponurą wieścią,
Sztandar protestu dzierż w dłoniach !

* * *

 

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XIII.

LIST OTWARTY

                                              
Pisarzom polskim Polski Ludowej    
Ten list otwarty,  zadziorną spowiedź
............ dedykuję      

Do was poetów, awangardzistów -
Sekt  i koteryj, szyfru, baptystów,
Bełkotu słowa, bezrybiarymu,
Białaczki sławy, fusów i kremów

Zielonogęsich, zróżewiczałych,
Cycków, chasydów Baki Dyndały
Na piedestałach jutro zwietrzałych
Z kuku na muniu bieńkobanałem!

Do lejosłownych i hołubionych,
Gipsomitowych z przaśnego gówna -
W zaborczych wsiadkach na cudzych tronach,
Pępkoświatowych z Katowic fruwań!

Do gołowąsów i długobrodych
Do towarzyszy obywateli
Z żółcią na odlew w tonach ołowiu -
Do lucyferów w szatach anielich.

Do figurynek, podskakiewiczy
W północny Zachód Zjazdów Pisarzy
Z ta kupą Szwejków, zkaz na obliczu
Eksquislingowskich, Hachoróżdżkarskich!

„To be or not to be, that is
the question!”

Do Johna Kotta cytat z Hamleta,
Żeby na Zjazdach i na zajazdach
Nie był torpedą w tuzach i setach
PROTESTU  KRZYWDY  with  answer:  NA ZDAR!

Do autentystów nieautentycznych,
Okolicowych i Ostrze-szewskich
Z wezbranych brzegów chałtur lirycznych
Własnokadzideł antygwarowych!

Do tych na osiach w łapciach Przybosia
Pod baldachimem wiejskich ryngrafów!
I do szalonych skrytych w zaroślach
I do odważnych drżącyuch ze strachu!

Do dwóch stołecznych mieszczańskich trampów
Z siąkanym Śląskiem w zeroułamkach
W Antologii z Przedwrześnia trenem,
Lwich serc Ryszardów i Sewerynów!

Do Sandauera za łódzkie Szpilki,
Za ligulozę z ulgowych taryf -
Za Ildefonsa i wszystkich świętych,
Za rejterady i karawany!

Do wielkich duchem, do gwiazd, do Sterna;
Do Putramenta bubli w Pół wieku!
I do Ważyka ... Nędzy ofermy.
Do Wańkowicza, że cukier krzepi!

Do Kijowskiego, Kołakowskiego -
Wszystkich krytyków i filozofów
W starcie o poklask, plamę na śniegu
Z wiecznym refrenem bajek Ezopa!

Do przemilczanych od lat z uporem,
Bez stypendiów i prawa druku -
Że jeszcze indeks i że nie w porę
Wyjść z prawdą na świat, obcasem stuknąć!

Do Zabużańskich Estrad w Wrocławiu,
Zielonogórskich Dni Winobrania -
Zgrzebny manifest pod polską żagwią
Cieszyński dobosz twardo wydzwania!

Do Wojewódzkich Rad Narodowych
W śląskim Opolu – dumnym Opolu
W tę nastolatkę Polski Ludowej
Z winem i chlebem – z chlebem i solą!

Do współczesności i do Kultury
I do Wierzbaków, Żaka z Wybrzeża;
Do Jalu Kurka z bukietem sporym,
Jana Wiktora w słoniowej wieży!

Do historyków á  la  pan Wilkosz
(Czytaj Przekroje i Politykę!)
Dłubiących rdzewną w Zaolzie szpilką
I blagujących Hachom androny!

I do caluśkiej Polski Ludowej
Nie tej z Bezruča bez Żywca, Bielska!
... Głowa nie głowa – w tę noc widmową
Poprzez wąwozy iście diabelskie

Ciągnę wóz ciężki z życia ładunkiem,
Walkę i dramat, stu kwiatów trunek!
... Chłeptajcie, pijcie do zawstydzenia,
Śląska współczesność do stóp się kłania!

*  *  *

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XIV.


Z NASZEGO BISTRA ŁKA RZECZYWISTOŚĆ . . .

Z naszego bistra łka rzeczywistość
Stasia Piętaka i Czechowicza,
Borowskich, Bąków i Kapuścińskich -
Z śląskich tubylców czas na Kubisza !
Kręćka na giełdzie gra łotr Iksiński
I mecenaty za pan z psem bratem.
Bogowie łakną krwi i ofiary ,
Tragarze krzywdy trumien na barach !

Nie drukowana w Kulturze mglistej
Z naszego bistra łka rzeczywistość !

I gęgu gęgu panów mitręga
Raz po raz modne powieści wiersze ...
Nie Lubin z miedzią, kopalnia Siersza,
Norma w tysiącach! ... Turpizm w popręgach !
Nobliwe Noble wyjazd w Grenoble,
Rodzin pisarskich zamożne trusty !
... Na wieki wieków i aby oby
Do ócz nie przytknąć spłakanej chustki !
... Już Nowa Huta, Tarnobrzeg, siarka
I pomidory z Czubca w Krakowie !
A dla pochlebców papier w nadmiarkach
Lecz nie dla ciebie na wiersze, powieść !
Łka smutna prawda, lata na nowiu
I zapomnienie Odry i Wisły.
Przemarsz i odlot z nią rzeczywistość

Najukochańsza z naszego bistra
Nie drukowana w kulturze mglistej !

*  *  *
 

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XV.

ŻYJE MARTYNOW I 

OKUDŻAWA !

Martynow żyje, czytałem tomik
Z Postoju Nękań !  ... Dziesięć lat milczał !
Nie mów o Śląsku lecz nie zapomnij
Tych lat ujadań podbiegłych wilków !

Nikt ci nie odda, nikt ci nie zwróci
Lat wyszarpanych z kontekstu życia !
Przepaść zmajstrują, kłodę podrzucą
Kiedy o imię zbrodni zapytasz!

Trzosy są pełne, nikt nie zapłaci
Zdeptań pamięci na złom i popiół !
Z miejsca gilotyn odchodzą kaci
Z jarmarczną sławą zwyczajnym tropem ...

Żyje Martynow i Okudżawa -
Nikt nie obudzi wśród żywych ludzi
Jasieńskich, Stadnych, wszystkich Wandurskich,
Poszli w świat z wiarą, umarli z trudem !

... Pod sztorm Bałtyku, Sołżenicyna,
Elzę Triolet ... Moskwę i Paryż !
Za szczerą przyjaźń ta lampka wina
Zdrawstwujtie druzja i towariszczi !

... Wiraż w Ostrawie! Precz z cudem w oczach !
Każde milczenie to ćwiek do trumny
Dla żywych ludzi, którzy krwią broczą !
Z wyrwanym sercem idzie kolumna
Górnik i hutnik, sygnał i łuna !

Burza szaleje w zaułkach świata,
Epos opuchły i jak grób głuchy !
Żywy trup spotkał półjęk z szubienic
Pogrzebne świece nagły wiatr zdmuchnął,
Piorun uderzył i dom zapalił ...
... Skonał na Śląsku październik w purpurze -
Nie dotknął milczących lat na ugorze !

*  *  *
 

DO GÓRY

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XVI.

JESZCZE JEDEN MAZUR W PRADZE


Dzień w ligawkę łypnął śpiewem
Polonez dwudziestolecia -
W żywych Trumnach liściem w drzewach
Szuści fragment, zalebiedził ...

Ej, pastuszku, pastuszku
Z bydlątkami pod lasem,
Wiatr w świstawkę ci dmucha
Przez dziureczki i szparkę

Zchwierutaną piosenkę,
Puchną w uszach bębenki -
Chlipie z nosa rynienka
Z zachlustanych ust tynkiem:

Jeszcze jeden mazur w Pradze
Po zachodzie słońca,
Stu tysiącom na Zaolziu
Drąży grób bez końca !

Włości i kości , włóki i huty ,
Kopalnie, prawa, język i ludzi,
Obieg krwi serca ... szarpać pod knutem  -
Rży natoliński kurant i budzik !

Style, igierki, tip-top szulerka !
Bracia kowboje w ostrawskim gnoju
Tańczą mazura, tupią oberki -
Śląskowy cmentarz, prerię twoją !

Rośnie ci na schwał bujary synek,
Adoptowany tam  - - -  w Natolinie !
- Bękart czy pomiot ?
                                Nie Pokolenie  !

- - - - - - - - - - -

Szturm z procy kamieniem leciał,
Zamknął oczy szczyptą soli:
Wyła na niebie kometa
Echo wiernego psa ziemi,
Pod taflą blasku lęk słowa !
- - -  Hak w sufit wbity, lichtarz z świecami.

*  *  *     


www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XVII.

PALEC NA CYNGIEL

Palec na cyngiel polski Murzynie,
Śląski Kałmuku, cieszyński Kurdzie !
Czas z wichrem leci, nie pozwól ginąć
Nam autochtonom i lżonym ludziom !

O nieomylni, święci papieże
W bluzach podszytych ściegami krzywdy ,
Z bullami oszustw – z wezwaniem wierzę,
Integracje ciał i chłosty żywych !

O głuchoniemi,  święci papieże
Z brudem w paznokciach czyszczonych szminką!
... Lawina natarć, odwet uderzy -
W kościołach zbrodni fundament pęknie !

O nieomylni,  święci papieże,
Uzurpatorzy i samozwańcy,
Guślarze władzy, zmowy przymierza:
- Śmierć autochtonom, rabom poddańczym !

O niekaralni, święci papieże
Z chórem biskupów Berii w habitach:
Leci w kosmosie Murzyn w eterze,
Dziwne mocarstwo – z łez Republika !

Bunt płaszcz przywdziewa: - dzień wyzwoleńczy,
Łakomych świtów jasną pochodnię :
Zabita prawda dźwiga się z klęczek
Rozbić taranem kołowrót zbrodni!

Dostrzec ojczyznę: Śląsk i Mazury,
Zaolzie Piastów z wiecznym Ausrotten,
Kaszubski spłacheć z Smętkowyym sznurem
Nasz kraj rodzinny na szlakach Odry !

*  *  *


www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

XVIII.

Z BOGIEM Z BOGIEM PANOCZKOWIE !


Z Bogiem z Bogiem panoczkowie -
Amen, Amen, oczajdusze !
Do widzenia z   ...   Oprychowic
Neofici z pióropuszem !
Tego Śląska rzezimieszki,
Masorzowie z rzeźną tuszą !

Jo se idę brzytwe brusić,
Kose na sztorc wygwintować -
Przegub łokci w kant wywrócić,
Śląskie krzywdy porachować !
... Wóm na czoło dłutem dłucić
Pomnik – piętno – wydłutować !

Chcę mieć wolne ręce, nogi
I gębe odryglowaną !
Panoczkowie z panem bogiem,
Neofici amen, amen !
Precz z tą władzą na barłogu
Chce czy nie chce pón Putrament !

Niż mnie do trówły wdepcecie
Pieróńsko wóm zarzępolę
Rylcem dłutka gwizd na flecie
W takcie pod sierść – obuchowym !
I wygwiżdżę se po świecie
Czorne niebo, pachołkowe !

*  *  *

 

www.zaolzie.org

DO GÓRY

 

Paweł Kubisz     DUKATY Z RULONU CIERPKICH LAT Wiersze – 1962/68

 

P O S Ł O W I E    

 W krótkim życiorysie Pawła Kubisza, zamieszczonym w „Małym leksykonie nadolziańskim” Zenona Jasińskiego, wydanym w Opolu w r. 1990 oraz w prawie dosłownym przedruku tegoż życiorysu w „Słowniku biograficznym Ziemi Cieszyńskiej”  Jana Golca i Stefanii Bojdy, wydanym w Cieszynie w r. 1993, podano błędnie, że Kubisz pod koniec życia nie podjął już pracy literackiej. W latach sześćdziesiątych, w okresie swojej banicji społecznej i zawodowej, napisał bowiem kolejny zbiór wierszy - „Dukaty z rulonu cierpkich lat”.  Dzięki naszemu Czytelnikowi – spełniając wolę Autora - jako pierwsi, po około 40 latach od napisania, publikujemy te wiersze w całości, choć zdajemy sobie sprawę, że część z nich może być dla współczesnego czytelnika niezrozumiała, gdyż wiersze te umiejscowione zostały w konkretnych realiach lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, na Zaolziu, w Czechach i w Polsce.

Podobnie  jednak, jak całą twórczość Pawła Kubisza i ten zbiór cechuje wrażliwość na krzywdę ludzką oraz głęboki bunt.  Śmiało można odnieść i do tych wierszy to, co napisano o twórczości Kubisza w latach trzydziestych, po ukazaniu się jego „Przednówka”:  „Czytając wie się od razu, że to nabrzmiałe cierpieniem słowa tamtejszego człowieka, autochtona. Kto inny nie czułby tak śląskich bied, mógłby im najwyżej współczuć. [...] Ta książka jest lamentem cieszyńskim, śląskim, co przywalony głazem grobowym nie cichnie. Jeśli o kimś można powiedzieć, że wypowiedział rozpacz ludu tamtejszego, to chyba o Kubiszu, ciosającym wiersze toporem, wiersze ciemne, pełne czekania, że wreszcie będzie inaczej, pełne porywania się ku jutru. Głoszą one nie tylko dolę śląską, ale i więcej: ludzką.”   (Józef Czechowicz, „Ateneum” 1938).

Istnieje jednak między „Przednówkiem”, a „Dukatami z rulonu cierpkich lat” zasadnicza różnica – różnica około 30 lat cierpkich doświadczeń. „Dukaty...” nie są już „wierszami pełnymi czekania”. Są to prorocze wiersze, pisane piórem trudnych doświadczeń:

 

Zabito kneblem usta poety
         Krew z żył podciętych wyje i szumi,
           Uderza werblem z śląskiego getta –
           Gorzki smak czasu buduje pomnik !

   Autochtoni, autochtoni
            Przed pogrzebem dzwony dzwonią !

Akt oskarżenia wnoszą zaszczuci,
           Akt oskarżenia wnoszą ofiary !
           Protest narasta, protest nie ucichł – 
           Wyrok już zapadł lecz nie ma kary !

            Autochtoni, autochtoni 
                        Dzwon na alarm się rozdzwonił !

Wyrok „kapturowego sądu” na Poetę zapadł w r. 1959. Nikt z Jego oprawców nie został nigdy osądzony, a tym bardziej nikt nie został ukarany, chyba że przez wyższe sądy  niż ludzkie, bo dziś już prawie nikt z tamtych zdrajców nie żyje. Zamieszczając te utwory chcieliśmy spełnić przesłanie Autora, zawarte m.in. w wierszu „Marszruta”:

Tragarze krzywdy dla was ten nahaj, 
            Haft strof i sztandar, protest i salwa
          I ten ogarek świecy nad trumną
 
            Tlący. Tlił będzie !  Dnia nie zapomni
            Budzić współczesnych, wołać potomnych

         Dwudziestowiecza, dwudziestowiecza !

Wśród „potomnych dwudziestowiecza” niestety nadal żyją też przeróżni „Tragarze krzywdy”. Żyją ci co za biblijną „miskę soczewicy”  (patrz utwór: O tym Śląsku w Europie) nadal forsują „wyprzedaż” polskich zaolziańskich interesów narodowych i ci co zakładają różowe okulary fałszywie rozumianej przyjaźni, w imię której, tak jak w czasach Pawła Kubisza należy uciszać tych, co obecnie głoszą prawdę o historii zaolziańskiego dwudziestowiecza.

Paweł Kubisz żył zaledwie 61 lat. Urodził się w r. 1907 w Końskiej na Zaolziu. Już w młodości został aktywnym działaczem polskich organizacji społecznych i kulturalnych, a  w wieku 20 lat wydał swój pierwszy tomik poezji „Kajdany i róże”, natomiast  pojedyncze wiersze drukował też na łamach „Zarania Śląskiego” i „Wiadomości Literackich”.  W roku 1930 został korespondentem PAT w Prusach Wschodnich i na Litwie, w r. 1937 -  współzałożycielem i prezesem Śląskiego Związku Literacko-Artystycznego. Do literatury ogólnopolskiej wszedł w r.1937 tomikiem wierszy  „Przednówek”.  Pisał na przemian literacką polszczyzną i gwarą cieszyńską, o której wspomniany już wyżej Józef Czechowicz napisał, iż poezje Kubisza „tu i ówdzie błyskają pięknościami staropolszczyzny”. W r. 1938 został za swoją twórczość uhonorowany Srebrnym Laurem przez Polską Akademię Literatury. W r. 1940 zaaresztowało Go gestapo. Po wyjściu z więzienia w Cieszynie przedostał się do Generalnej Guberni. Pracując  jako dozorca w składzie opału, współpracował  z konspiracyjnymi pismami „Odra-Nysa” i „Dziennik Powszechny”.  Po wojnie  zatrudnił się w redakcji tygodnika „Wieś”. Był też współzałożycielem Oddziału Wiejskiego Związku Zawodowego Literatów Polskich, którego nakładem ukazało się w r. 1946 drugie wydanie „Przednówka”.

Po powrocie na Zaolzie należał do grona współzałożycieli Polskiego Związku Kulturałno-Oświatowego, W ramach tej organizacji był współzałożycielem i wieloletnim prezesem Sekcji Literacko-Artystycznej. Był też założycielem i redaktorem wychodzącego po dzień dzisiejszy  zaolziańskiego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Zwrot”.  W tym czasie wydał kolejne utwory: w r. 1948 „Opowieść wydziedziczonych”, zaś w r. 1953 „Rapsod o Oszeldzie”. Dr. Oszeldzie zamierzał również poświęcić powieść. Jej fragmenty ukazały się w Zwrocie.

Niepokorny, zaszczuty przez współczesnych z jednej i drugiej strony Olzy, został w r. 1959 usunięty ze stanowiska redaktora Zwrotu i wszystkich  piastowanych funkcji. Za swoją polskość został odseparowany od polskiego życia społeczno-kulturalnego. Po tej banicji podjął pracę robotnika niewykwalifikowanego w hucie trzynieckiej. Nie na długo. W r. 1961 stał się ofiarą – według wszelkiego prawdopodobieństwa  - zaaranżowanego wypadku. Został  na chodniku potrącony przez motocyklistę, który wyszedł z tego zdarzenia bez szwanku. Po ciężkim uszkodzeniu ciała został przeniesiony na rentę inwalidzką. Zmarł nagle w sierpniu 1968.

 

 Alicja Sęk  

 

DO GÓRY

www.zaolzie.org

Wersja do druku (DOC) (PDF)     Powrót do www.zaolzie.org